Zapraszamy na wyjątkowy wywiad z Łukaszem Pławeckim. 8-krotnym Mistrzem Polski, Mistrzem Świata, zdobywcą Pucharu Świata w K-1, posiadacza 3 pasów Zawodowego Mistrza Polski. O bólu, ciężkiej pracy i motywacji do walki.

Zapis audio rozmowy:

Redakcja (R): Wiemy, że jesteś perfekcjonistą. Jaki jest Twój przepis na perfekcyjną formę?

Łukasz Pławecki (ŁP): Przede wszystkim – systematyczność. Prowadzę dziennik treningowy, w którym mam zapisane wszystko to, co jem: kalorie, białko, tłuszcze i suplementację, którą stosuję, jaki trening wykonałem oraz regenerację (czy była sauna a jeśli tak, to ile minut albo czy użyłem aparatu do  wibroregeneracji). Dzięki temu każdy mój trening jest zaplanowany z przynajmniej dwutygodniowym wyprzedzeniem.

R: Jak wiadomo, sporty walki są urazowe. Jaki był Twój najgorszy uraz w karierze?

Łukasz Pławecki (ŁP): W 2009 roku podczas Pucharu Świata złamałem w walce prawą rękę a w 2017 roku – lewą. Obydwie kości łokciowe były pęknięte. W pierwszym przypadku – złamanie otwarte, w drugim – zamknięte ale walczyłem do samego końca, mimo, że w uszkodzoną kość dostałem jeszcze kilka ciosów. Szczerze mówiąc, nawet nie wiedziałem, że mam złamaną rękę i możliwe, że właśnie dlatego uniknąłem knock-outu.

R: I to jest postawa godna mistrza. Dla młodych zawodników może to być naprawdę coś wielkiego. W jaki sposób motywujesz swoich mniej doświadczonych kolegów i podopiecznych, którym przytrafiła się kontuzja, chwilowo uniemożliwiająca start w zawodach?

ŁP: Mówię im, że to jest tylko kwestia czasu i za kilka/kilkanaście lat nie będą już nawet o tym pamiętać. Zawsze im podaję przykład swoich urazów, o których wspominałem wcześniej. Wtedy wydawało mi się, że świat się wali ale już za dwa, trzy miesiące wróciłem na salę treningową, za pół roku mogłem stanąć na ringu a za rok – jakby nie było tematu.

R: Według Ciebie ból jest czymś, co należy oswoić czy za wszelką cenę z nim walczyć?

ŁP: Z bólem trzeba się oswoić, być na niego gotowym. Tak naprawdę ból jest naszym przyjacielem. Ma on za zadanie ostrzec nas, że z organizmem może się dziać coś nie tak ale w czasie treningu, przede wszystkim trzeba dążyć do zwycięskiej walki. Zawsze tłumaczę młodym zawodnikom, że muszą się do tego przyzwyczaić. Gdy zdarzają się  cięższe momenty, mówię im, że przed nimi kolejna runda, trzeba oddychać spokojnie, bo to, że jest ból,  jest tutaj oczywiste.

KLub Halny Nowy Sącz
Klub Halny Nowy Sącz, w którym trenuje na co dzień Łukasz Pławecki

R: Jednym słowem, zachowujesz się jak prawdziwy trener. Przyznaj jednak: czy nawet Tobie zdarza się brać środki przeciwbólowe?

ŁP: Tak, czasami po walce je biorę, kiedy jest ciężko. Na przykład w Chinach walczyłem w turnieju, na którym miałem dwa pojedynki pod rząd w ciągu jednego wieczoru a dodatkowo „urozmaicono” je kilkoma extra rundami – jakby chciano mnie wykończyć. Po wygranych walkach, kiedy już usiadłem na ławce, nie wiedziałem gdzie jestem? Co się ze mną dzieje? Później cały tydzień byłem na lekach przeciwbólowych. Bywa, że bez tego się po prostu nie da. Zwłaszcza, gdy są duże obrażenia, takie jak np. stłuczone do granic piszczele a na drugi dzień trzeba wsiąść w samolot i lecieć 12 godzin.

R: A w jaki sposób regenerujesz się po walce albo po treningu?

ŁP: To zależy od tego, ile mam czasu. Po treningu zwykle wchodzę do balii z lodowatą wodą albo pod prysznic, gdzie puszczam ciepłą i zimną wodę, na przemian. Poza tym staram się regularnie chodzić na masaże. Przydają się, zwłaszcza po walce, kiedy całe ciało jest ekstremalnie spięte a kręgi poprzestawiane. Takie zabiegi zawsze pozwalają się szybciej zregenerować.

R: Ile czasu zajmuje Ci osiągnięcie pełnej sprawności po ciężkim turnieju?

ŁP: Zwykle miesiąc. Najwięcej zależy od głowy. Jeżeli po walce jestem maksymalnie wycieńczony, nie myślę racjonalnie. To jest porównywalne do stresu po wypadku samochodowym. Naukowo udowodniono, że umysł odzyskuje jasność dopiero jakieś dwa tygodnie po. Podobnie jest z walką – zwykle potrzebuję ok. 14 dni, żeby się całkowicie zresetować, kolejne 2 tygodnie, żeby wejść w trening a po miesiącu czuję się już w pełni zregenerowany.  Chociaż czasami nawet nie ma na to czasu, szczególnie gdy zdarzają się walki  non-stop przez 3 miesiące z rzędu. Wtedy staram się w przerwie polecieć z żoną np. na Zanzibar, trenować na plaży, pić soczek pod palmą, dać głowie odpocząć – po tygodniu już jestem całkiem świeży, w pełni sił. Dlatego wszystko zależy od psychiki i odpowiedniego nastawienia.

R: Czyli oprócz fizjologa potrzebny jest też psycholog?

ŁP: Jak ktoś już zaczyna zawodowo walczyć, to powinien współpracować z psychologiem albo uczyć się na swoich własnych błędach. Ja walczę 15 lat i po tym czasie nadal je popełniałem ale doszedłem do takiego momentu, że popełniam ich mniej. Dzięki doświadczeniu wiem, jak sobie radzić ze stresem, biorę to „na chłodno”, zarówno przed walką, jak i po niej. Z kolei dla młodych zawodników to jest zawsze szok. Często, zaraz po stoczonej walce, nawet nie wiedzą jak się nazywają – nie dlatego, że dostali w głowę, tylko dlatego, że nic nie pamiętają. Przez stres zapominają, jak walczyli, co robili podczas rundy. Z kolei praca z psychologiem musi potrwać przynajmniej kilka lat, żeby był efekt. A walki toczą się regularnie. Z tego powodu tutaj przede wszystkim ważne jest doświadczenie, które uczy niepowtarzania tych samych błędów.

R: Wiele osób uważa, że sporty walki po prostu niszczą zdrowie. Czy zgadzasz się z taką opinią?

ŁP: Myślę, że to jest sprawa indywidualna. Jak ktoś się źle prowadzi, to każdy rodzaj sportu, nawet jazda na rowerze, piłka nożna czy bieganie, może niszczyć zdrowie.  Jeśli są imprezy, postawa, że wszystko musi być „tu i teraz”, brak racjonalnego myślenia i systematyczności, to ryzyko zawsze istnieje. Do takiego sportu należy podchodzić profesjonalnie, starać się, traktować go jako styl życia, prawdziwą „zajawkę”. Dzięki temu można mieć nie tylko świetną formę ale i dobre zdrowie. Warto też tutaj wspomnieć, że w sportach walki jesteśmy przygotowani na uderzenia, ćwiczymy wszystko na treningach i to, że występują obrażenia, jest normalne. Z kolei zawodnik, który biegnie na boisku z piłką i nagle np. dostaje cios w nogę, nie jest na to gotowy, dlatego może doznać poważnej kontuzji.

R: No tak, to jest logiczne. Dieta, regeneracja, odpowiedni plan treningowy – czy któryś z tych czynników jest dla Ciebie najważniejszy, by zachować formę i zdrowie w profesjonalnym sporcie?

ŁP: Uważam, że wszystkie te czynniki należy traktować na równi. Jakbym nie miał odpowiedniej diety, to żadnego z treningów nie dałbym rady wykonać. Podobnie jest z regeneracją. Na pewno wszystko wygląda inaczej, jak ktoś trenuje rekreacyjnie. Takim młodym osobom, które dopiero zaczynają przygodę ze sportem, doradziłbym chyba przede wszystkim, plan treningowy. Teraz i tak jest trend na zdrowe odżywianie, więc z dietą powinni sobie poradzić. A  jeśli chodzi o regenerację, to młodzi zwykle nie traktują jej poważnie. Wolą przeznaczyć pieniądze nie na saunę czy masaż, tylko na karnet na siłownię albo – nową odżywkę. Niestety przez to nie mogą osiągać takich wyników, jakie by chcieli.

R: Wiem, że od pewnego czasu korzystasz z wibroterapii. Czy jesteś zadowolony z efektów?

ŁP: Moje doświadczenia z wibroterapią zaczęły się przed trzema ostatnimi walkami. Były to ważne pojedynki o mistrzostwo świata i o mistrzostwo dwóch znanych organizacji – ciężkie, pięciorundowe. Miałem trzy miesiące z rzędu, podczas których musiałem się stale przygotowywać. Czasu na spokojną regenerację nie było i dlatego mój fizjolog polecił mi wibroterapię. Wydaje mi się, że zdała ona egzamin, bo, mimo intensywnego wysiłku w tamtym okresie, nie czułem się przetrenowany . Nie wiem, czy bez tych zabiegów udałoby mi się te trzy walki stoczyć.

R: Komu byś polecił wibroterapię?

ŁP: Poleciłbym ją zawodnikom, którzy się przygotowują do walk i ludziom, którzy trenują rekreacyjnie – głównie w celu regeneracji. To także odpowiedni zabieg dla osób z kontuzjami kolan, obrzękami i różnego rodzaju dolegliwościami bólowymi.

R: Wiem, że w swoim klubie chcesz udostępnić zawodnikom urządzenia do wibroterapii. Czy masz już jakiś plan na ich wykorzystanie?

ŁP: Mam zamiar wytłumaczyć młodym zawodnikom, w jaki sposób działa wibroterapia i jakie korzyści przynosi. Na przykładzie zawodowych kickboxerów pokażę im, jakie efekty można dzięki tym zabiegom osiągnąć. Będę im zalecał korzystanie z tych urządzeń zarówno przed, jak i po walce – jako stały element planu treningowego.

R: Dziękuję za rozmowę.

Aktualizacja maj 2018: Łukasz Pławecki zdobywa kolejny pas mistrzowski – tym razem podczas gali FEN 21 

 

Redakcja Wibroterapia.com

Jest nas kilkoro - więcej niż 5, ale mniej niż 10 :). Każdy z nas ma wiedzę i doświadczenie z zakresu fizjoterapii, rehabilitacji i medycyny. Chcemy, aby jak najwięcej ludzi dowiedziało się, jak wiele może zdziałać dobrego mechaniczny zdrowy bodziec - wibracja.

Zobacz wszystkie posty

1 komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *